Dlaczego żadna kobieta nie zbuduje biznesu sama – networking i mastermind w praktyce – rozmowa z Ewą Piotrowską

wpis w: Bez kategorii 0

Czy naprawdę można zbudować duży biznes samodzielnie? A może za każdym sukcesem stoją relacje, wsparcie innych osób, wymiana doświadczeń i ktoś, kto w odpowiednim momencie otworzył przed nami właściwe drzwi?

Naszą gościnią jest Ewa Piotrowska – menedżerka z ponad 20-letnim doświadczeniem w sprzedaży, dyrektorka sprzedaży, mentorka biznesowa oraz założycielka i prezeska społeczności „Przedsiębiorcze i Odważne”.

Ewa od lat łączy kobiety, organizuje spotkania biznesowe i tworzy przestrzeń, w której przedsiębiorczynie mogą zdobywać wiedzę, nawiązywać wartościowe relacje oraz wzajemnie pomagać sobie w rozwoju. Wierzy, że networking nie powinien polegać wyłącznie na wymianie wizytówek, a prawdziwy mastermind nie jest kolejnym szkoleniem. To świadome połączenie osób, które dzielą się doświadczeniem, otwarcie rozmawiają o swoich wyzwaniach i wspólnie szukają rozwiązań. Porozmawiamy o tym, czym mastermind różni się od networkingu, mentoringu, coachingu i konsultingu. Zapytamy również, dlaczego kobietom często trudniej jest zdobyć dostęp do nieformalnych sieci biznesowych oraz jak relacje mogą przełożyć się na pozyskiwanie klientów, finansowania, partnerów i nowych możliwości zawodowych.

Czym jest mastermide i czym jest różni od networkingu?

Ewa Piotrowska: Zanim opowiem, czym mastermide jest dla mnie, warto cofnąć się do tego, skąd w ogóle wzięło się to pojęcie. Autorem koncepcji grup mastermind był Napoleon Hill — a on nie wymyślił jej z powietrza. Przez lata studiował wzorce sukcesu największych postaci swoich czasów — Henry’ego Forda, Thomasa Edisona, Alexandra Grahama Bella, Theodore’a Roosevelta, Andrew Carnegie’go, Johna D. Rockefellera czy Charlesa Schwaba. Jedną z zasad sukcesu, którą z nich wyprowadził, była właśnie współpraca w takich grupach. Hill opisywał tę ideę jako sytuację, w której dwie lub więcej osób łączy się w harmonii, żeby wspólnie rozwiązywać problemy. To słowo — harmonia — jest tu kluczowe. Nie chodzi o przypadkowe spotkanie ludzi w jednym pokoju, tylko o świadome połączenie umysłów nastawionych na wspólny cel. Co ciekawe, dziś wyróżnia się dwa typy takich grup. Jeden skupia się na sukcesie jednej, konkretnej osoby — to trochę jak prywatna rada doradców wokół lidera. Drugi typ to prawdziwie partnerska wymiana, gdzie chodzi o sukces wszystkich uczestników jednocześnie. I to jest bliższe temu, co ja robię, łącząc ludzi — nie buduję rady wokół jednej osoby, tylko sieć, w której każdy może dać i każdy może dostać.

I właśnie z tego miejsca chcę zacząć mówić o tym, czym dla mnie jest mentoring dzisiaj — bo to nie jest coś, co wymyśliłam sobie z dnia na dzień.

Dlaczego Ty się tym zainteresowałaś?

Ewa: To było już dawno temu, jeszcze na początku mojej pracy w bankowości. Miałam wtedy dość klasyczny model życia — praca i dom. Pracując w banku, na co dzień stykałam się z ludźmi zamożnymi, często przedsiębiorcami — doradzałam im, słuchałam ich historii. W pewnym momencie poczułam, że sam ten model “praca i dom” mi nie wystarcza. Chciałam czegoś więcej — chciałam móc częściej przebywać z ludźmi, których historie mnie inspirują, budować z nimi realną relację, a nie tylko spotykać ich przy okazji pracy. Później, im dłużej pracowałam — najpierw jako dyrektorka oddziału, a potem w branży IT, budując dział sprzedaży i marketingu — tym wyraźniej zaczęłam widzieć coś jeszcze. Mężczyźni jakoś naturalnie sobie radzili, awansowali, budowali swoje pozycje. A kobiety wciąż tkwiły na niższych stanowiskach, mimo że wcale nie brakowało im kompetencji.

To był dla mnie moment, w którym zrozumiałam, że to nie jest kwestia tego, że kobiety mniej potrafią. To jest kwestia tego, że brakuje im czegoś innego — dostępu, wsparcia, ludzi, którzy w nie uwierzą i pociągną je do przodu tak, jak mężczyźni ciągną się nawzajem.

Wtedy zrozumiałam, że sama, indywidualna praca nad sobą to za mało. Że potrzeba czegoś więcej — sieci, w której kobiety mogą się wzajemnie wspierać, inspirować i otwierać sobie drzwi, zamiast czekać, aż ktoś je otworzy za nie.

A może mentoring zamiast networkingu?

Ewa: Zanim powiem, jak ja to rozumiem, warto sięgnąć do tego, co mówi na ten temat literatura. Konsultant to ekspert, który analizuje twój problem i daje ci gotowe rozwiązanie — płacisz za jego wiedzę i szybkość. Coach nie daje ci gotowych odpowiedzi — zadaje pytania, żebyś sama do nich doszła, i patrzy w przyszłość, nie w przeszłość. Mentor to ktoś, kto już przeszedł drogę, którą ty dopiero zaczynasz, i dzieli się z tobą tym, czego się nauczył — to relacja oparta na doświadczeniu i czasie, nie na jednorazowej poradzie. A przyjaźń biznesowa? To najmniej formalne z tych wszystkich, ale często właśnie z niej rodzi się prawdziwy mentoring — tak jak było z Billem Gatesem i Warrenem Buffettem, którzy spotkali się bez żadnych oczekiwań, a z czasem ich relacja stała się jedną z najważniejszych w życiu obu. Dla mnie mentoring to połączenie tego wszystkiego — trochę konsultingu, trochę coachingu, ale najważniejsze jest to, co daje przyjaźń: szczerość, czas i prawdziwe zaangażowanie w czyjś sukces.

Dlaczego akurat kobiety potrzebują tego inaczej?

Ewa: Nie mówię tego tylko z intuicji — dane naprawdę to potwierdzają. W całej Europie startupy z choćby jedną founderką dostają zaledwie kilkanaście procent wszystkich pieniędzy z funduszy venture capital. W Polsce prawie co ósma przedsiębiorczyni mówi wprost, że miała trudności z pozyskaniem finansowania właśnie ze względu na płeć. I tu dochodzimy do sedna: badacze zwracają uwagę, że obok oficjalnej drogi zdobywania kapitału istnieje druga, nieformalna ścieżka — i to często ona decyduje, kto dostanie pieniądze, kto dostanie klienta, kto dostanie szansę. Mężczyźni od dekad mają naturalny dostęp do tej nieformalnej sieci — kluby, boiska golfowe, wieczorne spotkania. Kobiety muszą sobie tę sieć świadomie zbudować, bo nikt im jej nie poda na tacy.

I dlatego mentoring i sieć wsparcia to dla kobiet nie jest miły dodatek — to często jedyny sposób, żeby wejść na tę drugą, nieformalną ścieżkę. A wiemy, że to działa: osoby z mentorem mają dwa i pół raza większe szanse na awans. Dlatego ja nie buduję tej społeczności dla samej idei — buduję ją, bo to realnie zmienia to, jakie szanse mają te kobiety.

Jak to wygląda w praktyce — spotkania Przedsiębiorcze i Odważne

Ewa: Wszystko, o czym tu piszę, nie zostało u mnie na poziomie teorii. Przełożyłam to na konkretne działanie — na spotkania “Przedsiębiorcze i Odważne”, które od lat organizuję dla kobiet w biznesie. To nie są spotkania, na których ktoś stoi na scenie i mówi do sali. To przestrzeń zbudowana dokładnie na tej zasadzie, o której mówił Napoleon Hill — harmonia, świadome połączenie ludzi wokół wspólnego celu. Kobiety, które do nas przychodzą, są na różnych etapach — jedne dopiero zaczynają, inne prowadzą firmy od lat. I to jest siła tych spotkań: nikt nie jest tylko biorącym albo tylko dającym. Każda uczestniczka jednocześnie uczy się od innych i dzieli się swoim doświadczeniem.

W praktyce wygląda to tak: rozmawiamy o realnych wyzwaniach, jakie kobiety napotykają w prowadzeniu firmy — o finansowaniu, o budowaniu zespołu, o godzeniu biznesu z życiem osobistym, o tym, jak nie stracić siebie po drodze. Ale najważniejsze dzieje się poza agendą — w rozmowach przy kawie, w momentach, kiedy jedna kobieta mówi drugiej: “ja też to przechodziłam, oto czego się nauczyłam”. To jest właśnie ten drugi typ grupy mastermind, o którym pisałam wcześniej — nie rada wokół jednej osoby, tylko sieć, w której każda wnosi coś swojego.

Czy my — Ty i ja — też mamy z tym coś do czynienia?

Ewa: Tak, mamy. Ta rozmowa, którą właśnie prowadzimy, jest dokładnie tym samym mechanizmem, o którym mówię od początku. Nie jesteś tu, żeby wysłuchać wykładu — jesteś tu, żeby wymienić się doświadczeniem, spojrzeniem, pytaniami. Ja odpowiadam z mojej perspektywy, Ty wnosisz swoją. I to jest clou tego, co próbuję pokazać: mentoring i sieć wsparcia nie zaczynają się dopiero na dużym evencie czy w formalnym programie. Zaczynają się w każdej rozmowie, w której dwie osoby naprawdę się słuchają i chcą sobie nawzajem pomóc. Ta rozmowa — ten wywiad — jest małym mastermindem sam w sobie.

Już 27 sierpnia widzimy się na mastrmind:

Wypełnij ankietę: https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSefJk_3ksWV50PMljGvjFpRxi2Ij5ZXk32O9rWPcA5dQ_42OQ/viewform